Dlaczego wszyscy poszliśmy kukułkę dla KonMari

Anonim

Danielle & Patrick's Warm Modern Home

Niezależnie od tego, czy to kochasz, czy masz tak dość słuchania o tym, nie można zaprzeczyć, że Zmieniająca Życie Magia Sprzątania wpłynęła na bardzo wiele osób. Ale ogólne przesłanie książki nie jest nowe - wszyscy wiemy, jak dobrze jest zrzucić rzeczy. To, co nam dała Maria Kondo, to, co zmieniło się w naszym życiu, jest językiem, który pozwala nam robić to, co chcieliśmy zrobić od samego początku.

Sam tytuł jest kuszący, spełniając obietnicę czegoś konkretnego, co możemy zrobić, co zmieni nasze życie. Nieopatologicznie książka obiecuje "magię" i kupujemy ją, ponieważ na pewnym poziomie już wierzymy, że gdybyśmy mogli kontrolować nasze rzeczy, sprawy wyglądałyby inaczej. (Oni są.)

Gotowi na zmianę życia, powiedziano nam, że sprzątanie lub deklamacja to jednorazowe wydarzenie. Jesteśmy napompowani. Jesteśmy przygotowani na to, aby przejść przez wszystkie rzeczy, ponieważ trudne zadanie jest podzielone na ćwiczenia o rozmiarze: rozmyślamy według kategorii. Nagle wydaje się mniej przytłaczające i nasze strefy są zdefiniowane. Nie tasujemy bałaganu w domu; wyciągamy to.

Prawdopodobnie najpotężniejszą frazą tej książki jest "iskra radości" i nie bez powodu. Kryterium Kondo, by zachować coś lub pozwolić mu odejść, przecina wszelkie winy, strach, sentymentalizm, wszelkie emocje, które utrzymują nas ugrzęźniętymi rzeczami lub sparaliżowane przez niezdecydowanie. Jej słowa dają nam pozwolenie, aby przejść z naszym uczuciami. Oszczędza to czas, tyle energii i pozwala nam być ostatecznie zadowolonymi z każdej rzeczy, którą posiadamy.

Język Kondo nie tylko daje nam prawo do posiadania tylko tego, co przynosi nam radość, ale także dostarcza nam słów, które pomagają nam rozstać się z rzeczami, które zachowalibyśmy z innych powodów. "Dziękuję" i "do widzenia", jak się dowiedziałem, są potężnymi słowami, gdy są stosowane do rzeczy - i do znaczenia, jakie te rzeczy nabrały lub do czego doszły. Mówiąc do naszych obiektów, delikatnie łamamy nasze niezdrowe więzi z nimi.

Podążamy za językiem, który ucieleśnia zarówno percepcję, jak i metodę. Składamy nawet ubrania w naszych szufladach. Jeździmy na najwyższym poziomie kontroli. Mamy wszystko KonMari. Tak, jest czasownik na to.

Pozostaje nam Michelangelic , piękno, które pozostało, gdy wszystko, co nie należy, zostaje wyszczerbione.